Uśmiech
Uwielbiam ten widok, gdy wchodzisz do mojego pokoju i się cieszysz. Autentycznie cieszysz się, że mnie widzisz. I cokolwiek bym robiła, jakiekolwiek myśli bym miała – zawsze uśmiech rozświetla moją twarz, gdy ja Cię widzę. Szczery, z głębi serca uśmiech. Gdy jesteś obok mnie, czuję się szczęśliwa. Rozmawiając z Tobą w sieci też. I gdy Cię słyszę w słuchawce telefonu. Sądzę, że Ty to wiesz – widzisz, słyszysz i czujesz, ale chciałabym Ci to kiedyś powiedzieć. Zapewne jednak nigdy tego nie zrobię. Mimo, że mówię Ci rzeczy, których nikomu wcześniej nie mówiłam, mimo, że na bieżąco wiesz tak wiele, to wiem, że z uczuciami obnażać się zbytnio nie powinnam. Mimo tego, iż nadrzędnie jesteś moim przyjacielem, to tak naprawdę jesteś mężczyzną.
Mężczyzną, którego pragnę, którego staram się uwieść. Tylko nie jestem pewna na sto procent, czy chciałabym urzeczywistnić swoje marzenia. Ponieważ wtedy mój uśmiech oznaczałby czyjeś łzy. Gdyby tak można było życie podzielić na dwie części… Ale nie można i pozostać musi tak, jak jest.