Plan Urszuli
Urszula poznała Bogdana w pracy. Podobało jej się, że był pewny siebie, wesoły, na wysokim stanowisku i jeździł nie takim najstarszym samochodem marki BMW. Ona była panną z dzieckiem, mającą już dość zmagania się z życiem i kompleksem samotnej matki. Zaczęła się więc przyglądać Bogdanowi. Fakt, był żonaty, ale co z tego. Co ją obchodzi jakaś obca kobieta, liczy się tylko jej własne szczęście – cel uświęca środki. Pewnego dnia podsłuchała, że Bogdan w księgowości załatwia zaświadczenie o zarobkach, gdyż potrzebne to było do sfinalizowania transakcji kupna działki budowlanej. Innego dnia brał wolne na wizytę u notariusza – matka przepisywała na niego swoje mieszkanie. A dodatkowo też opowiadał, że mieszka na nowoczesnym osiedlu blisko centrum miasta.
Więcej informacji nie potrzebowała – nie ważne jak, ale go zdobędzie. Czas zacząć żyć, nie wegetować. Tak naprawdę ma większe szanse niż jego własna żona, ponieważ z nią w pracy spędza więcej czasu niż z małżonką, tego była pewna – doba ma przecież tylko dwadzieścia cztery godziny.