Instalacja gazowa
Na jutro przygotowałam atrakcję dla mojego samochodu, a mianowicie przegląd instalacji gazowej. Niby nic nadzwyczajnego, ale dawno tego nie miał i już zaczęłam mieć poważne wyrzuty sumienia. Mniej więcej rok temu poluzował się jakiś kabelek i cały gaz szedł w atmosferę i do kabiny. Nawet dziesięciominutowa tylko jazda prawie kończyła się wymiotami. A przy tym spalanie wynosiło około trzydziestu litrów na sto kilometrów. Na szczęście jeden z kolegów zajął się usterką i po pięciu minutach grzebania w bebechach autka było już po sprawie. Tylko od tamtej pory, gdy samochód przełącza się na gaz, coś leciutko stuka. Ale jutro powinno wszystko być jasne. Panowie zmienią też filtr gazu, który pewnie jest straszliwie brudny.
Mam nadzieję, że opłata nie będzie zbyt wysoka. Muszę jeszcze zorganizować wymianę oleju, filtra oleju, klocków hamulcowych, więc budżet już mam rozplanowany i to w taki sposób, że trochę mi to spędza sen z powiek. Ale samochód jest mi niezbędny, więc mowy nie ma, by planu nie wykonać.